Chciałabym mieć balkon.
Nieduży, taki aby zmieścił się na nim stolik i krzesło.
Taki żebym mogła wieczorem owinąć się kocem, wziąć kakao
i patrzeć na zachód słońca, na fioletowo granatowe niebo, światła w oknach.
Taki żeby móc z niego wymiotować na imprezie i gasić na nim papierosy.
Taki żeby zimą móc na nim ulepić bałwana
Aby wyjść rano, spojrzeć na śpiące miasto i krzyczeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz