4 lipca 2011
Tolerancja
Tolerancja.
Piękne słowo. O wyidealizowanym i wielkim znaczeniu. Rozpatrywane bardziej na tle mniejszości etnicznych lub różnic rasowych czy religijnych. Na poziomie jednostki świadomość definicji tego terminu zaciera się.
Właśnie, granica. Czy wyśmiewanie się z poglądów, zainteresowań, marzeń, zachowania, sposobu bycia to już brak tolerancji czy tylko (tylko?) nieposzanowanie godności drugiego człowieka?
Dlaczego? Prościej jest żartować i gnoić niż zrozumieć i zaakceptować. Łatwiej oddać się bezmyślnie stereotypom, według których wszystko jest płytkie, bez głębszego sensu.
Każdy metal to satanista, pomalowana dziewczyna to pusta lala, chłopak w dresie to jp, rasta są ćpunami, a żel na włosach=technojeb.
Gdy tylko będziesz inny od kogoś, lub co gorsza całej grupy (czują się silniejsi) to zostaniesz zaszufladkowany do jednej z kategorii. Nie będziesz postrzegany jako człowiek o odmiennych zainteresowaniach, które mogą być równie wartościowe jak ich. Od teraz będziesz jednym z tych satanistów, barbie, drechów, ćpunów, technomułów*, a Twoje poglądy zostaną zmieszane z błotem i wyśmiane.
Segregacja jest dobra. Segregacja śmieci, ludzi nie. Wrzucanie ich do kategorii bez większego znaczenia nie jest dobre. Mimo to robimy tak.
Najgorsze gdy robią tak ludzie z najbliższego otoczenia, przyjaciele.
Smutne.
______________
*oczywiście, że są skrajne przypadki, które potwierdzają regułę, jednak nie biorę ich pod uwagę, o tym można pisać książki a nie posty.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz