26 marca 2011

Miasto



Sobota, 20:10 przejście pod dworcem PKP. Już kolejny dzień wiosny, mimo że pogoda na to nie wskazuje- deszcz przeplatany śniegiem. Zimno i pusto. Na dworze już ciemno, wracam do domu z słuchawkami na uszach. Pod przejściem przechodzę obok starej kobiety opierającej się o witrynę sklepu. Obok niej śpi pies i leży wielka muszla. Mijam bezdomnych zbitych w małe grupki, tak aby wytworzyć złudzenie ciepła.. Oni nie mają gdzie wrócić. Smród środków czystości, którymi zostało umyte to miejsce miesza sie z wilgocią i zapachem samotności, tak wszechobecnym tutaj. Ludzie przechodzący obok nich z odrazą odwracają wzrok. Przecież w poukładanym życiu tak łatwo udawać, że nie nie ma problemu.
Zabawne, uderzający kontrast- zaledwie parę kroków wcześniej mijałam grupkę dobrze ubranych dzieciaków ćwiczącą jakiś układ taneczny. ''Bo obok mieszkają średni, a obok średnich biedni''..
Brutalna rzeczywistość  miasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz